Co było za Żelazną Bramą?

Uchylając rąbka tajemnicy i zachęcając do lektury całej książki “Nietuzinkowe historie placów Warszawy” poniżej, specjalnie dla Was Drodzy Czytelnicy WawaManiaka, publikuję jeden z dwudziestu rozdziałów zatytułowany “Co było za Żelazną Bramą?” Wszystkie moje książki z serii nietuzinkowych opowieści warszawskiej przewodniczki są dostępne w sklepie na mojej stronie.

Plac Żelaznej Bramy z pałacem Lubomirskich na weducie Canaletta z 1779 roku.
W głębi Salon Wielki i Żelazna Brama

Rozdział 7
Co było za Żelazną Bramą?

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku Iga Cembrzyńska tak śpiewała w jednej ze swoich piosenek:
Co będzie za Żelazną Bramą?
Wieżowce tutaj staną wkrótce,
na Starym Placu, na Wołówce,
w Warszawie, za Żelazną Bramą.
Co było za Żelazną Bramą?
Oj, ludzie, ludzie, cuda były!
Ale się dawno pogubiły,
odeszły przez Żelazną Bramę.

Mamy obecnie w Warszawie osiedle Za Żelazną Bramą i plac Żelaznej Bramy, ale samej bramy próżno by szukać, przepadła gdzieś w czasie II wojny światowej. Była głównym wejściem do Ogrodu Saskiego. W XVIII wieku, za czasów króla Augusta II Sasa, zwanego Mocnym, a potem jego następcy, Augusta III, realizowano w Warszawie wielkie przedsięwzięcie urbanistyczne, jakim było wytyczenie Osi Saskiej, liczącej 1650 metrów długości i biegnącej w linii prostej od Krakowskiego Przedmieścia do Targowicy Wielopolskiej, później nazwanej placem Żelaznej Bramy. Głównym elementem osi był królewski pałac i ogród. Ogród w roku 1727 został udostępniony mieszkańcom, stając się pierwszym publicznym parkiem w Warszawie. Ogród Saski zajmował wówczas nieco większy obszar niż obecnie i miał kształt latawca. Główna aleja ogrodu, pokrywająca się z przebiegiem Osi Saskiej, zaczynała się za królewskim pałacem, a kończyła przy już wspomnianej Targowicy Wielopolskiej. Tak więc ogród od wschodu graniczył z pałacem, a z trzech pozostałych stron ogrodzony był murem, w którym znajdowały się wejścia na jego teren.

Plan Ogrodu Saskiego z ok.1781 roku.
1- pałac Saski, 2 – pałac Brühla, 3 – ogrodowe rzeźby, 4 – Wielki Salon, 5 – budynek
Operalni, 6 – pałac Błękitny, 7- kościół św. Antoniego Padewskiego, 8 – Żelazna Brama

Najbardziej reprezentacyjne wejście ulokowano od zachodniej strony, mniej więcej w miejscu, gdzie obecnie stoi pomnik Tadeusza Kościuszki. To tu znajdowała się ta słynna Żelazna Brama. Choć nazywała się „żelazna”, to z tego surowca wykonane były jedynie jej ruchome dwa skrzydła o szerokości jednego metra każde. Osadzono je w murowanych filarach, szerokich na dwa metry i wysokich na pięć. Elżbieta Charazińska w książce “Ogród Saski” tak opisuje Żelazną Bramę:
Była to krata o ornamencie geometrycznym w partii dolnej, na wysokości jednej trzeciej przechodząca w pręty – lance, zakończone trójkątnymi ostrzami. Umocowana była w kamiennej architektonicznej konstrukcji. Ozdobiona została
przez rzeźbiarsko rozwiązane emblematy władzy monarszej. Po jednej stronie kartusze wypełniały herby Polski i Litwy, zwieńczone królewską koroną, a po drugiej herby dynastii Wettynów z elektorskim kapeluszem.

Żelazna Brama i Salon Wielki na weducie Canaletta z 1779 roku

Mur otaczający Ogród Saski został na początku XIX wieku zastąpiony przez żeliwne ogrodzenie, które istniało jeszcze do 1936 roku. Kiedy przed wojną przez część ogrodu przebijano ulicę Marszałkowską, wcześniej kończącą się przy Królewskiej, ogrodzenie zostało rozebrane. Wtedy też rozebrano Żelazną Bramę.

W królewskim ogrodzie, tuż za Żelazną Bramą, już około roku 1725, wzniesiono wysoką, dwudziestometrową, reprezentacyjną budowlę – ogromną, na miarę króla. Była to altana ogrodowa, nazwana Salonem Wielkim. Znalazła się w nim sala biesiadna, z przesuwanymi ścianami, co pozwalało regulować jej wielkość w zależności od liczby gości. Przesuwały się nie tylko ściany, ale i dach, który latem był otwierany. Pokaźnych rozmiarów otwory arkadowe na zimę zasłaniano. Ucztować tu można było o każdej porze roku. Jak wyglądał Salon Wielki i sama Żelazna Brama, możemy zobaczyć na weducie Bernarda Bellotta, zwanego Canalettem, zatytułowanej „Plac Żelaznej Bramy”. Weduta ta znajduje
się w Zamku Królewskim. Salon Wielki w formie uwiecznionej przez Canaletta przetrwał do 1804 roku. Wówczas to jego główną najwyższą część rozebrano, a w pozostałej dolnej ulokowano cukiernię Karola Lessla. Trzynaście lat później i ta pozostałość Wielkiego Salonu została rozebrana.

Po drugiej stronie Żelaznej Bramy znajdował się plac targowy, wspomniana wcześniej Targowica Wielopolska, który był handlowym rynkiem jurydyki Wielopole. Brama była więc nie tylko wyjściem z Ogrodu Saskiego, ale też granicą między miastem królewskim i prywatną jurydyką.

Jurydykę Wielopole założyli w 1693 roku wojewoda krakowski i starosta warszawski Jan Wielopolski oraz jego małżonka Maria Anna, rodzona siostra królowej Marii Kazimiery Sobieskiej. Zajmowała teren leżący na przedłużeniu osi ulicy Senatorskiej, czyli traktu biegnącego ze Starej Warszawy na pola elekcyjne we wsi Wola, czyli wzdłuż obecnej ulicy Elektoralnej. Z drugiej strony jej granicę wyznaczał trakt wiodący do sąsiedniej jurydyki Grzybów, a więc obecna ulica
Grzybowska. Od zachodu jurydyka graniczyła z Wałem Zygmuntowskim zamykającym w XVII wieku obszar Warszawy, a od wschodu dochodziła do ulicy Ciepłej. Jej ratusz znajdował się przy obecnej ulicy Krochmalnej 17. Wtedy jeszcze nie było tu ulicy tylko droga narolna, nazywana Lawendową, prawdopodobnie od znajdujących się tu ogrodów.

W zamyśle właścicieli ich jurydyka miała być miejscem przeznaczonym dla bogatej szlachty, przybywającej do stolicy na sejmy i królewskie elekcje. Planowano wzdłuż jej granic wybudować kamienice na wynajem. Środkowy teren zamierzano zabudować szlacheckimi dworami. Część obszaru jurydyki przeznaczono na budowę magnackich pałaców. Nie zapomniano też wyznaczyć terenu do handlu. Tę rolę pełnił plac nazywany Targowicą Wielopolską, potem placem Wielopolskim, a w końcu placem Żelaznej Bramy. Na tutejszym targowisku można było kupić produkty znacznie tańsze niż w Warszawie, stąd cieszyło się ono ogromnym powodzeniem i stale powiększało swój obszar.

Nie zdołano do końca zrealizować wszystkich planów zabudowy jurydyki, bowiem część gruntów Wielopola w 1730 roku wykupił król August II na budowę Koszar Gwardii Konnej Koronnej. Obecnie jest to obszar placu Mirowskiego, którego nazwa, podobnie jak tej całej części miasta (Mirów), pochodzi od nazwiska generała Wilhelma Miera, dowódcy Regimentu Gwardii Konnej Koronnej. Do tego czasu w jurydyce wzniesiono tylko dwa pałace magnackie, Radziwiłłów (później należący do architekta Jana Zygmunta Deybla, następnie do rodziny Lubomirskich) i znacznie skromniejszy pałac przybyłego z Wenecji kupca Filipa Campioniego. Pobudowano też kilka dworów szlacheckich i kilka kamienic. Resztę zabudowy stanowiły drewniane domy. Najbardziej zagęszczona zabudowa znajdowała się w bliskim sąsiedztwie rynku handlowego, czyli placu Żelaznej Bramy. Tu, obok pałacu Lubomirskich i jego gospodarczych oficyn, stała też kamienica dla bogatych kupców i drewniane domy dla uboższych handlarzy, szynkarzy oraz wszelkich innych rzemieślników. Wielopolskie targowisko należało wówczas do największych w Warszawie.


W XIX wieku, już po likwidacji jurydyki wielopolskiej, nastąpił dalszy rozwój handlu przy placu Żelaznej Bramy, znajdującym się teraz w granicach Warszawy. Powiększała się też zabudowa. Wyrastały nowe, murowane domy dla osiedlających się tutaj coraz liczniej kupców, głównie pochodzenia żydowskiego. W celu uporządkowania handlu,
w 1841 roku wybudowano na placu halę targową Gościnny Dwór, zaprojektowaną przez Jakuba Gaya. Hala miała trójkątny kształt z zaokrąglonymi narożami. Murowana konstrukcja otoczona była żeliwnymi, wspartymi na słupach arkadami. Długość obwodu hali targowej wynosiła 280 metrów. W arkadach mieściło się ponad 160 sklepów, a na wewnętrznym dziedzińcu ulokowano kupieckie stragany. Sprzedawano tu żywność, kwiaty, odzież, obuwie i wszelki inny asortyment. Cytowany na wstępie rozdziału fragment piosenki “Co będzie za Żelazną Bramą?” w dalszej części tak opisuje to tętniące handlowym życiem targowisko:
I te pyzy, gorące pyzy,
i świńskie ucho z chrzanem,
i ten Antoś od szczotek ryżych,
i „panie szanowny, jak rany,
gdzie się szmondaku pchasz?!”

I trzy karty z obstawą w tłumie,
„chłopaki, idzie glina!”,
„panie radco, pan kupisz u mnie”
i świeży pachnący, pod klina,
dobry z uszkami barszcz!
Przy budach rwetes i szum,
a Bramą wali wciąż tłum!

Gościnny Dwór. Zdjęcie z 1908 roku

Handel z placu Żelaznej Bramy przenosił się też stopniowo na sąsiednie tereny. Drugim gwarnym targowym miejscem stał się plac Mirowski. Niegdyś było to miejsce musztry i ćwiczeń gwardzistów, otoczone koszarowymi budynkami. W miejscu, gdzie dziś znajduje się park Mirowski, w latach 1883-84 powstał kolejny bazar. Założył go właściciel posesji
Adolf Janasz. Otoczony targowymi budynkami Bazar Janasza zajmował teren na planie trapezu. Wewnątrz na placu wzniesiono hale kupieckie w kształcie podkowy. Początkowo był to głównie targ rybny, ale później handlowano tu dosłownie wszystkim. Kupcy, kramarze, straganiarze i przekupki, głównie pochodzenia żydowskiego, oferowali licznej klienteli przeróżny asortyment. Było to miejsce odwiedzane przez uboższych mieszkańców Warszawy, skromniejsze niż sąsiedni Gościnny Dwór, ale niezwykle barwne i hałaśliwe.

W 1902 roku, w miejscu częściowo rozebranych koszar mirowskich, wybudowano dwie hale targowe – Hale Mirowskie. Od placu Żelaznej Bramy do hal prowadziła ulica Mirowska, zwana wcześniej Zatyłkami z tego powodu, że biegła na tyłach koszar. Powstało nawet o niej zabawne powiedzenie: Jeśli chce Pan dojść do koszar Mirowskich, to idąc Elektoralną proszę trzymać się Zatyłek. Dziś już nie ma w Warszawie ani Zatyłków, ani nawet ulicy Mirowskiej. Nie ma też owianej legendą ulicy Gnojnej. Ta niewielka uliczka, licząca trzynaście numerów, biegła od placu Grzybowskiego do placu Mirowskiego i choć w 1902 roku zmieniono jej nazwę na Rynkową, to jeszcze przez długie lata nazywano ją Gnojną.

W 1934 roku powstał słynny apaszowski walc Bal na Gnojnej. Autorem muzyki była Fanny Gordon, a tekst piosenki stworzyli Julian Krzewiński i Leopold Brodziński. Ten warszawski szlagier śpiewało wielu artystów, ale najbardziej znany jest z wykonania Stanisława Grzesiuka. Piosenka opowiada o zabawie w lokalu U Grubego Joska, a zaczyna się słowami:

Nieprzespanej nocy znojnej
Jeszcze mam na ustach ślad.
U Starego Joska na ulicy Gnojnej
Zebrał się ferajny kwiat.

Kiedy powstała piosenka, Joska już nie było wśród żywych, zmarł dwa lata wcześniej. Nazywał się Józef Ładowski i był właścicielem słynnego lokalu gastronomicznego przy ulicy Gnojnej 7. Jego knajpa, znana w całym mieście, cieszyła się ogromnym powodzeniem i w warszawskim półświatku i w środowisku szacownej klienteli. Bywali tu najsłynniejsi warszawscy przestępcy, na czele z hersztem gangu wymuszającego od kupców haracze, Józefem Łokietkiem „Rabinem”, ale na doskonałe flaczki i setkę wpadali też ludzie z pierwszych stron gazet. Lokal chętnie odwiedzali nasi poeci Skamandryci – Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Jarosław Iwaszkiewicz i Kazimierz Wierzyński, bywał tu adiutant marszałka Piłsudskiego generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski oraz sam premier Walery Sławek. Po śmierci „Grubego Joska” lokal prowadziła aż do wybuchu wojny jego żona, Maria.

Hale Mirowskie w 1932 roku

Hale Mirowskie, Bazar Janasza i Gościnny Dwór stanowiły przed wojną istny konglomerat handlowy, nazywany potocznie „brzuchem Warszawy”. Gościnny Dwór spłonął we wrześniu 1939 roku, a jego pozostałości zostały potem rozebrane. Zniszczony w czasie wojny został też Bazar Janasza. Więcej szczęścia miały hale. Choć obydwie zostały
spalone w czasie powstania warszawskiego, to jednak ich konstrukcja i zewnętrzna architektura w sporej części zachowała się do dziś. W jednej z nich, po powojennej odbudowie przywrócono handel, a drugą przeznaczono na Milicyjny Klub Sportowy Gwardia. Hala Gwardii wkrótce zyskała miano centrum polskiego boksu. Tu, pod okiem słynnego trenera Feliksa „Papy” Stamma, trenowali najlepsi polscy bokserzy. W kwietniu 1953 roku w hali odbyły się Mistrzostwa Europy w boksie, w których nasi pięściarze zdobyli pięć złotych medali, pokonując w bezpośrednich
pojedynkach bokserów ze Związku Radzieckiego. Te zwycięstwa z oczywistych względów wywołały olbrzymią euforię kibiców i przeszły do historii polskiego sportu.

Hala Gwardii. Lata 60. XX wieku

Obecnie część hali zajmuje niedawno otwarte Muzeum Boksu im. Feliksa Stamma. W drugiej jej części odbywają się różne targi, na przykład z ekologiczną żywnością. Między halami do dziś funkcjonuje targowisko, cieszące się, jak kiedyś okoliczne bazary, dużą popularnością wśród warszawiaków.

Na placu Żelaznej Bramy po wojnie też zaszły zmiany. Wszystkie, znajdujące się tutaj wcześniej budynki zostały przez Niemców zniszczone, a ludność wymordowana. Legł w gruzach również pałac Lubomirskich. Ta początkowo barokowa magnacka rezydencja, jak już wcześniej wspominałam, należała do Radziwiłłów, potem do architekta Jana Zygmunta Deybla, a w 1790 roku zakupił ją Aleksander Lubomirski. Wówczas pałac został przebudowany. Zyskał klasycystyczną fasadę z kolumnowym, arkadowym portykiem. W pałacu tym mieszkała wraz z Aleksandrem jego żona Rozalia, jedyna Polka, która straciła głowę w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Przebywała wówczas w Paryżu, gdzie została oskarżona o spisek przeciwko rewolucjonistom, czego dowodem miały być jej kontakty z dworem królowej Francji Marii Antoniny. Została stracona na gilotynie 30 czerwca 1794 roku.

Rozalia Lubomirska

Córka Rozalii Lubomirskiej po śmierci matki pałac sprzedała. Najpierw jego właścicielem był generał Izydor Krasiński, a potem, w latach 1828-34, rząd Królestwa Polskiego. Wówczas mieściły się tu różne urzędy, w czasie powstania listopadowego lazaret. Następny gospodarz pałacu, finansista Abraham Simon Cohen, przystosowując dawną rezydencję do czerpania z niej zysków, przebudował jej wnętrza na niewielkie mieszkania dla kupców oraz zajmujące parter sklepy. W kilku zachowanych salach pałacowych organizowano potańcówki i różnego rodzaju spotkania towarzyskie. Powoli jednak pałac coraz bardziej przypominał kamienicę czynszową, nieremontowany przez lata popadał w ruinę. W 1939 roku został spalony.

Po wojnie w odbudowanym gmachu dawnego pałacu znalazły siedzibę służby wojskowe. W 1970 roku, na wniosek marszałka Mariana Spychalskiego, z wykształcenia architekta, według opracowanej przez niego koncepcji, pałac Lubomirskich postanowiono obrócić tak, by gmach stanął równolegle do ulicy Marszałkowskiej i zamknął perspektywę Osi Saskiej. Wcześniej pałac stał ukośnie do Marszałkowskiej, frontem zwrócony był w stronę ulicy Królewskiej. Obracanie pałacu o 78 stopni było ogromnym przedsięwzięciem inżynieryjnym. Cała akcja trwała półtora miesiąca, od 30 marca do 18 maja 1970 roku. Odcięty od fundamentów budynek obracano wokół wschodniego narożnika. Przesuwano go powoli, po torach na specjalnych wałkach i w końcu stanął w nowym miejscu, w którym możemy go podziwiać do dziś. Obecnie w pałacu Lubomirskich ma swą siedzibę Uczelnia Medyczna imienia Marii Skłodowskiej-Curie i Business Centre Club.

W czasach powojennych zmieniło się też znacznie otoczenie placu Żelaznej Bramy. Pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku rozpoczęto wokół niego budowę osiedla mieszkaniowego, które otrzymało nazwę Za Żelazną Bramą. W latach 1965-72 powstało tu dziewiętnaście dużych, szesnastokondygnacyjnych bloków, mieszczących od 300 do
420 mieszkań. Mieszkania te miały niewielki metraż, zgodnie z teorią ówczesnego I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, towarzysza Władysława Gomułki. Teoria ta zakładała, że społeczeństwo ma pracować w fabrykach i zakładach, tam żywić się w stołówkach pracowniczych, czas wolny spędzać na propagandowych imprezach, a w domu praktycznie tylko spać. Choć mieszkania były ciasne, to cieszyły się ogromnym powodzeniem. Wielkopłytowe bloki były nowocześnie wykończone, w mieszkaniach znalazło się pełne zaplecze sanitarne, a na podłogach położono drewniany parkiet, co było rzadkością w tamtych czasach. Na innych osiedlach w mieszkaniach układano znacznie tańsze podłogi
z płytek PCV lub lenteksu. Nie zabrakło też na osiedlu Za Żelazną Bramą niezbędnego zaplecza. Na parterach bloków znalazły się sklepy i punkty usługowe, wokół powstała cała osiedlowa infrastruktura. Obecnie mieszkania, w większości wykupione od spółdzielni, są przez właścicieli w dużej mierze wynajmowane. Z racji swojej lokalizacji, znajdują się przecież w samym centrum Warszawy, cieszą się dużym zainteresowaniem najemców. Mieszkają tu głównie studenci i przyjeżdżający do pracy w Warszawie. Często można też spotkać Azjatów, głównie z Wietnamu.

Osiedle Za Żelazną Bramą. Lata 70. XX wieku

Na placu Żelaznej Bramy w 1985 roku postawiono ogromnych rozmiarów Pomnik Poległym w Służbie i Obronie Polski Ludowej. Było to prawdziwie monumentalne dzieło, powstałe z inicjatywy delegatów IX Zjazdu PZPR, zaprojektowane przez Bohdana Chmielewskiego. Ważący ponad 60 ton, mierzący 20 metrów długości i 16 wysokości pomnik, przedstawiał dziesięcioosobową grupę złożoną z żołnierzy, milicjantów, członków ORMO (Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej), robotników, chłopów i inteligencji. Umieszczone w środkowej części pomnika postacie trzymały wysoko w górze orła polskiego, oczywiście pozbawionego korony. Był to największy pomnik, jaki kiedykolwiek stanął w Warszawie i taki, który gościł w niej najkrócej. Negatywnie odbierany przez społeczeństwo, nazywany „ubeliskiem” lub „pomnikiem utrwalaczy” został rozebrany już w 1991 roku. Postacie z pomnika obecnie możemy zobaczyć w Rudzie Śląskiej w tamtejszym Muzeum PRL-u.

Pomnik Poległym w Służbie i Obronie Polski Ludowej
w podczas rozbiórki w 1991 roku

16 listopada 2010 roku na placu Żelaznej Bramy odsłonięto kolejny pomnik. Tym razem stanął tu Tadeusz Kościuszko. Pomnik ufundował bank Citi Handlowy i Urząd m. st. Warszawy. Jest on repliką monumentu odsłoniętego w 1910 roku w Waszyngtonie, autorstwa Antoniego Popiela. Warszawską kopię wykonali krakowscy rzeźbiarze Anna i Wojciech Siekowie.
Współczesny plac Żelaznej Bramy nie jest, jak dawniej, miejscem tłocznym i gwarnym. Oddalony nieco od ruchliwej ulicy Marszałkowskiej, otoczony zielenią, stanowi śródmiejską oazę spokoju. Na chwilę relaksu zapraszają rozstawione wokół ławeczki. Nic, tylko przysiąść, odpoczywać i wspominać dawne czasy…

Współczesny plac Żelaznej Bramy.
Waszyngtoński pomnik Tadeusza Kościuszki przed frontem pałacu Lubomirskich


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s