“E. Wedel” – historia pachnąca czekoladą

 

Wędrując po Pradze w okolicach skrzyżowania ulic Targowej i Zamoyskiego z Al. Zieleniecką możemy poczuć wspaniały zapach czekolady docierający z najsłodszej w Warszawie fabryki. Pachnie cudnie a jeszcze lepiej smakuje. Czekolada, „Ptasie Mleczko”, „Mieszanka Czekoladowa”, „Torcik” ręcznie dekorowany od lat tak samo cieszą podniebienia smakoszy. Marka znana na całym świecie – „E. Wedel”. Cieknie ślinka? To zanim sięgniecie po kolejną kostkę czekolady poznajcie smakowitą historię Zakładów Przemysłu Cukierniczego „E. Wedel”… kiedyś zwanych „22 Lipca”.

Wszystko zaczęło się w 1845r, kiedy to do Warszawy na zaproszenie niejakiego Karola Grohnerta przyjechał z Berlina cukiernik Karol Ernest Henryk Wedel. Grohnert posiadał wówczas cukiernię przy ulicy Piwnej 12. Obaj panowie wspólnie prowadzili słodki interes przez sześć lat. Wedel okazał się doskonałym rzemieślnikiem w swoim fachu. Co bardzo istotne dla dalszego rozwoju jego kariery miał cukierniczą specjalizację dotąd w Polsce nieznaną – wyrób czekolady.

Wedel Karol

Karol Wedel

 

Początkowo głównym wedlowskim produktem były karmelki śmietankowe. Już wtedy wiedział Karol Wedel, że reklama to dźwignia handlu i swój produkt reklamował w „Kurierze Warszawskim”:

„Zupełnie nowy i szczególny utwór cukierniczy, a nade wszystko wyborny środek leczący i łagodzący wszelkie cierpienia piersiowe, nader skuteczny na słabości te w miesiącach wiosennych, a nawet dla niecierpiących i zwolenników delikatnego smaku – bardzo przyjemny wyrób”.

W 1855 roku Karol Wedel sprowadził z Paryża specjalną maszynę i rozpoczął produkcję pitnej czekolady, w której rozkochała się Warszawa. Podobno każdego dnia w sklepie przy Miodowej sprzedawał około 500 filiżanek tego smakołyku.

W 1862 roku na rynku obok karmelków i pitnej czekolady pojawiła się czekoladowa tabliczka i inne dotąd nieznane pyszności. Nowa reklama, zamieszczona w Kurierze tak opisywała nowe wedlowskie produkty:

„C. E. Wedel” poleca: czekoladę „Brillant” i „Dessert” do picia i na surowo, chocolat praline a’la crem aux nougat, aux pistaches, napolitain, de demes, de brillant a’la vanille royal, a’la sultan – o różnych smakach i kształtach, konfekty migdałowe, pomady kandyzowane, marcepany królewskie, karmelki, preparowane owoce – prunelles glacès – reingloud glacès et fruits cristallises”.

Choć niektóre nazwy smakołyków dla części warszawskiej klienteli brzmiały obco, to nikomu nie przeszkadzało, bo towar rozchodził się jak przysłowiowe świeże bułeczki a marka „Wedel” stawała się rozpoznawalna już nie tylko wśród warszawiaków.

Dwa lata później, w 1864 roku do prężnie działającej firmy dołączył syn właściciela. Emil Wedel ukończywszy nauki i staże w europejskich zakładach cukierniczych w Niemczech, Szwajcarii i Francji, z dyplomem doktora chemii spożywczej zasilił załogę fabryki.

Wedel Eugenia Emil

Eugenia i Emil Wedlowie

W następnym roku zakład został przeniesiony na ul. Szpitalną 4/6/8. Odtąd wspaniałe słodkości były produkowane w czteropiętrowej oficynie w podwórzu znanej nam kamienicy Wedla. Sama kamienica, w której ulokowano sklep i pijalnię czekolady została ukończona w 1893roku (projekt Franciszek Brauman). Dzisiejsze wnętrze sklepu i czekoladowej pijalni przy Szpitalnej swoim wyglądem nie odbiega od tego z końca XIX wieku, kiedy gościli tu między innymi Henryk Sienkiewicz czy Bolesław Prus.

Wedel Szpitalna

Wnętrze sklepu i pijalni czekolady przy ul. Szpitalnej

Wcześniej, zanim dokończono budowę kamienicy przy Szpitalnej, Karol Wedel całe przedsiębiorstwo podarował w prezencie ślubnym swemu synowi Emilowi. Było to w 1876 roku. Po przejęciu firmy, chcąc zabezpieczyć wyroby przed pojawiającymi się coraz częściej podróbkami, Emil Wedel wprowadził rozpoznawalny dziś niemal na całym świecie znak towarowy „E. Wedel”. Wówczas też w prasie zamieścił takie oto oświadczenie:

„Od dnia dzisiejszego każda tabliczka czekolady pochodząca z mojej fabryki opatrzona będzie we własnoręczny mój podpis. Wszelkie zatem czekolady nie opatrzone w stemple mojej fabryki i nie mające na etykiecie mojego podpisu powinny być uważane za nie pochodzące z fabryki podpisanego”.

wedel_logo

W 1902r w wieku 89 lat zmarł w Warszawie założyciel dynastii Wedlów – Karol. Jak to w rodzinnych firmach bywa miejsce dziadka, obok ojca, zajął wnuczek Jan. Jan Wedel, przeszedłszy wcześniej przez wszystkie szczeble kariery zawodowej w fabryce, dołączył do zarządu w 1908r, po zdobyciu doktoratu z chemii na szwajcarskiej uczelni. Do czasu śmierci Emila w 1919r fabryka nosiła nazwę „E. Wedel i Syn”. Jan po śmierci ojca przywrócił wcześniejszą, zgodną z logo firmy nazwę „E. Wedel”. Janowi w zarządzaniu produkcją słodkości pomagała matka też E. Wedel, bowiem na imię miała Eugenia a kiedy i ona odeszła, na posterunku pozostał Jan.

Wedel Jan

Jan Wedel

W tym okresie przedsiębiorstwo cukiernicze prężnie się rozwijało i podbijało rynki europejskie. W Warszawie istniało już wówczas kilka sklepów firmowych przy Krakowskim Przedmieściu 9, przy Berezyńskiej 26, Wierzbowej 6, Marszałkowskiej 63, Bielańskiej 13, Kruczej 15, Chłodnej 34. Istniały także sklepy w Ciechocinku, Rabce, Krynicy Zdroju, Zakopanem, Bydgoszczy, Gdyni, Katowicach, Łodzi (ul. Piotrkowska 67 i 128), Poznaniu, we Lwowie, Wilnie a co więcej w Paryżu. Wyroby Wedla docierały i poza Europę, nawet do Japonii. Poza sklepami słodycze Wedla można było kupić w specjalnych automatach. Pierwsze takie pojawiły się jeszcze przed wojną przy wejściu do Parku Skaryszewskiego.

1928 roku transport konny w firmie został całkowicie zastąpiony samochodowym, a w latach 30-tych Wedel zakupił samolot RWD do szybkiego transportu delikatnego towaru. RWD-13, rozwijający prędkość 210km/h, mógł pokonać odległość 600 km bez lądowania i tankowania paliwa. Zarówno samolot jak i flota samochodowa zaopatrzone w logo firmy były doskonałą reklamą wedlowskiej marki wszędzie tam, dokąd docierały.

Wedel reklama1

Warunki produkcji przy Szpitalnej stawały się zbyt ciasne, co skłoniło Jana Wedla do budowy nowej fabryki na Kamionku. W latach 1927 -31 powstał przy ulicy Zamoyskiego supernowoczesny zakład przemysłu cukierniczego. W murach tej nowej fabryki Jan Wedel opracował w 1936 roku recepturę „Ptasiego mleczka”. W historycznej sali fabryki można dziś podziwiać ustawioną w gablocie maszynę do pisania, na której spisano tę recepturę. Sam przepis na „Ptasie mleczko”, jako jeden z najlepiej strzeżonych, przechowywany jest w specjalnym sejfie, do którego dostęp mają podobno tylko dwie osoby z firmy.

Wedel1

Jan Wedel był także przykładem dyrektora doskonałego. Znakomity rozwój firmy, nowe rynki zbytu, nowe produkty a przy tym troska o swoich pracowników. Opieka socjalna w fabryce zapewniała pracownikom mieszkania, służbę zdrowia, żłobek, przedszkole, ośrodek wczasowy w Świdrze, świąteczne paczki, dodatkowe tygodniówki na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Wedel nie szczędził też datków na potrzeby Towarzystwa Higienicznego czy kościoła ewangelicko-augsburskiego (tego wyznania była rodzina Wedlów).

Wedel żłobek

 

Przed wybuchem II wojny Jan Wedel przewidując nadchodzące ciężkie czasy, dokonał zakupu zwiększonej ilości surowców, co pozwoliło fabryce funkcjonować w okresie okupacji. Produkcja słodyczy dla Niemców była tak zwaną przykrywką do podejmowanych przez Wedla innych działań. Fabryka wypiekała chleb dla mieszkańców Warszawy, mimo zakazu pracownicy otrzymywali deputaty żywnościowe, na potrzeby zakładowej stołówki prowadzono hodowlę świń i uprawę warzyw a dzieci pracowników mogły korzystać z tajnego nauczania. Stałe zatrudnienie chroniło też wedlowskich pracowników przed wywózką do Rzeszy. Zdarzało się również wykupywanie ludzi z Gestapo za słodkie łapówki a także wyciąganie pracowników z obozów koncentracyjnych, jako niezbędnych fachowców do produkcji czekolady w czasie okupacji głównie dla Wehrmachtu.

wedel zamoyskiego

W listopadzie 1944r osiemdziesięciokilogramowa paczka karmelków została wysłana do Lublina na potrzeby Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Jan Wedel miał nadzieję na uniknięcie nacjonalizacji znanej na całym świecie marki, stworzonej przez jego dziadka Karola. Nadzieja niestety okazała się płonna. Na początku 1945 roku Jan został zatrudniony we własnej fabryce na stanowisku doradcy fachowego jednak wkrótce otrzymał od nowej dyrekcji wypowiedzenie umowy o pracę i zakaz wstępu do fabryki. Pozbawiony został także „służbowego mieszkania” w kamienicy wybudowanej przez jego ojca. Fabryka Wedla w 1948 roku została oficjalnie upaństwowiona.

Jan Wedel zmarł bezpotomnie w 1960r. Pochowany został w grobie rodzinnym na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie. Żegnały go tłumy: rodzina, przyjaciele, dawni pracownicy i wszyscy, którzy pamiętali jakim był wspaniałym człowiekiem.

Wedel Grób

Grób rodzinny Wedlów na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim

Państwowej fabryce w 1950 r. nadano nową nazwę: „Zakłady Przemysłu Cukierniczego im. 22 Lipca”. Okazało się jednak, że produktów oznaczonych logo „22 Lipca” nie da się eksportować na Zachód a i w kraju sprzedaż zmalała. Nikt nie chciał kupować słodyczy nieznanej marki. By wilk był syty i owca cała na etykietkach wyrobów pojawił się dopisek „d. E. Wedel”.Wedel 22 lipca

I tak przez cały okres PRL-u kupowaliśmy czekoladę „ZPC 22 Lipca d. E. Wedel” a w kryzysie rynkowym w osiemdziesiątych latach ubiegłego wieku także wyroby czekoladopodobne. Tu warto przypomnieć, że nawet te sztucznoczekoladowe twory imitujące czekoladę sprzedawane były na kartki w ilości tabliczka na miesiąc. Czasami w sklepach można było upolować cukierki – słynną „Wedlowską mieszankę”. Cóż to było za rozczarowanie, gdy okazywało się, że w nabytej paczce cukierków nie ma ani jednego „Pierrota” czy „Bajecznego”. „Torcik wedlowski” i „Ptasie mleczko” to były rarytasy tak cenne, że dawane w formie łapówki otwierały drzwi i załatwiały sprawy w różnych urzędach.

Wedel pracownia

Ręcznie dekorowany “Torcik”

W 1989 roku przywrócono fabryce dawną nazwę „E. Wedel” i przystąpiono do jej prywatyzacji. Jedna z najsłynniejszych na całym świecie polskich marek została przejęta początkowo przez koncern „PepsiCo” a później podzielona między inne koncerny. Obecnie produkcją słodyczy przy Zamoyskiego zarządza japoński koncern „Lotte”.

Na przestrzeni dziejów zmieniali się właściciele, zmieniała się nazwa fabryki i tylko smak czekolady, opatrzonej logo wymyślonym przez Emila Wedla, pozostał ten sam.

wedel_660

Advertisements

One thought on ““E. Wedel” – historia pachnąca czekoladą

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s