Dlaczego Piekarski plótł na mękach

Król Zygmunt III Waza zapisał się na kartach historii przede wszystkim jako inicjator zmiany miejsca rezydencji  polskiego dworu królewskiego. W 1596r spłonęły komnaty na Wawelu.  Król musiał szukać nowego miejsca dla siebie i swojej świty. Wybór padł na Warszawę, bo to było miasto prężnie rozwijające się, w którym odbywały się posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Obojga Narodów a i do rodzinnej Szwecji było stąd bliżej niż z Krakowa. Rozbudowano więc dawną rezydencję książąt mazowieckich i w 1611r Warszawa otrzymała Zamek Królewski w kształcie zbliżonym do dzisiejszego.piekarski I

Dobrze, że Zamek zaopatrzono w duży dziedziniec wewnętrzny. Niewykluczone, że właśnie na nim król Zygmunt grywał w piłkę. Właśnie ten władca zasłynął jako prekursor uprawiania sportów.  Poza  grą w piłkę król doskonale jeździł konno a także chętnie chadzał piechotą i to nie tylko tam gdzie musiał. Jedna z takich wypraw o mały włos nie zakończyła się tragedią.

15 listopada 1620 król w asyście swego syna Władysława i marszałka nadwornego Łukasza Opalińskiego, podążał na poranne nabożeństwo do kościoła Św. Jana. Orszak zbliżał się do świątyni od strony dzisiejszego placu Kanonia, gdzie znajdowało się wejście do kościoła. Za rogiem, w zagłębieniu muru, zaczaił się na nich szaleniec, który miał niecne zamiary pozbawienia króla życia. Uzbrojony w czekan, rzucił się na Zygmunta III. Zanim marszałek Opaliński zdołał króla odepchnąć, ratując mu w ten sposób życie, ostrze czekana zraniło królewskie plecy.Piekarski IIBlady strach padł na miasto. Bo choć zamachowiec został pojmany,  nie wiedziano kto był zleceniodawcą tej zbrodni i co jeszcze mogło się zdarzyć. Rozpoczęło się śledztwo. Sprawcą  zuchwałego zamachu okazał się szlachcic herbu Topór – Michał Piekarski. Przez otoczenie uważany był za furiata i dziwaka niepohamowanego w czynach. W dzieciństwie Piekarski rozbił sobie głowę, co najprawdopodobniej spowodowało późniejszą chorobę psychiczną. Wcześniej ów szaleniec zabił królewskiego kucharza i poranił kilka osób, dlatego znajdował się pod specjalną kuratelą i był pozbawiony prawa do rozporządzania swoim majątkiem, co potęgowało w nim złość skierowaną zwłaszcza przeciwko królowi. Wiadomość o zabójstwie w 1610r w Paryżu króla Francji Henryka IV przez służącego rozogniła jeszcze bardziej jego chorą  wyobraźnię. Na stosowny moment zemsty Piekarski czekał cierpliwie 10 lat.

piekarski III

Po ataku na Zygmunta III Wazę Michał Piekarski został natychmiast pojmany. Śledztwo trwało sześć dni. Nie wierzono, że Piekarski działał sam, że nie było żadnego spisku i osób trzecich a  pomysł pozbawienia życia króla zrodził się wyłącznie w jego chorej głowie. Do poznania oczekiwanej prawdy nie doprowadziły nawet okrutne tortury zadawane oskarżonemu podczas przesłuchań. Półprzytomny Piekarski przez cały czas twierdził, że to on sam zaplanował i zrealizował zamach na króla.

Zeznania zamachowca na skutek tortur stawały się coraz bardziej bełkotliwe i pozbawione sensu. W końcu już tylko plótł trzy po trzy.

piekarski IV

26 listopada 1620r po ogłoszeniu wyroku przez sąd sejmowy, skazujący za obrazę majestatu, Michał Piekarski został stracony. Zanim jednak wykonano karę najpierw kat odciął zamachowcowi dłoń, gdyż ta została podniesiona na króla a następnie zgodnie z wyrokiem „czterema końmi  ciało na cztery części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie drzew spalone zostaną. Na koniec proch, w działo nabity, wystrzał po powietrzu rozproszy”. Tak też się stało. Wszystko to działo się w Warszawie w miejscu zwanym Piekiełkiem, nieopodal domu królewskiego kata, tu gdzie ulica Piekarska wpada w ulicę Podwale. Dziś w pobliżu dawnego miejsca straceń stoi pomnik Jana Kilińskiego.

Z tej historii wyciągnięto wnioski. Chcąc zapewnić większe bezpieczeństwo królowi Zygmuntowi III i jego następcom postanowiono usprawnić przejście z Zamku  do kościoła Św. Jana. W tym celu wybudowano łącznik, który połączył obie budowle. Od tej pory żaden król nie musiał wychodzić na ulicę, chcąc dostać się do kościoła. Z łącznika monarcha wychodził prosto do loży  królewskiej, która znajdowała się na górze, po prawej stronie prezbiterium.

Piekarski V

A po szalonym Michale Piekarskim zostało nam powiedzenie kierowane pod adresem  tych, co nie zawsze z sensem formułują swoje myśli: „Pleciesz jak Piekarski na mękach”.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s